Menu

B R A Z Y L I A

Wyniszczanie Indian.

paderewskigrzegorz

Manaus, 12.09.2017

Bez wątpienia z wielu tragicznych ludzkich historii najbardziej smutna jest ta indiańska. Indianie, którzy są pierwotnymi mieszkańcami obu Ameryk, praktycznie są już na wymarciu. Wyniszcza się ich we wszelkim tego słowa znaczeniu. Doszło do tego, że kiedy Indianie przenoszą się do miast, to robią wszystko, aby nie wydało się, że są Indianami. Czasami jest to nawet zupełnie możliwe. Ponieważ w Brazylii jest teraz dużo ludzi pochodzenia azjatyckiego, więc zamiast przyznawać się do swych indiańskich korzeni mówią, że mają w sobie domieszkę krwi japońskiej, koreańskiej, chińskiej. Nie ma gorszej obelgi niż powiedzieć do kogoś „indio”, czyli właśnie Indianinie. W naszym seminarium duchownym jest kilku kleryków z odległych gmin i diecezji naszego stanu, w tym z Sao Gabriel da Cachoeira. Są Indianami, ale nigdy nie wolno tego zauważyć, zagadać, zapytać o cokolwiek, bo zaraz są wielkie obrazy. Taka mieszanka poprawności politycznej, uprzedzeń, głupoty ludzkiej i bezsilności. Po części to rozumiem, po części nie. Jako rasa przeszli i przechodzą dalej przez morze upokorzeń. Jednak my nie zamierzamy do tych prześladujących ich ludzi dołączać, a jednak jesteśmy, już przez samo pochodzenie z Europy i białą skórę, wrzucani automatycznie do jednego worka.

Ostatnio doszło do kilku wydarzeń, które, niestety, włączają się w to wyniszczanie Indian. Najpierw to, że obecny prezydent Michel Temer wydał dekret likwidujący jeden z najcenniejszych rezerwatów, jakie znajdują się na terenie Amazonii. Jest tam wszystko, co dał nam Pan Bóg w naturze. Dziewiczy tropikalny las z niezbadanymi jeszcze gatunkami roślin i zwierząt, zamieszkiwany przez kilka plemion. W tym takie, które w praktyce nie utrzymują kontaktów z cywilizacją. W ziemi, pod lasem zaś znajdują się najróżniejsze skarby w postaci obfitych złóż złota, miedzi, tantalu, manganu, żelaza. Jakimś tajemniczym zbiegiem okoliczności jako pierwsza gotowa do wydobywania tego wszystkiego, już w dniu ogłoszenia prezydenckiego dekretu, okazała się jakaś firma kanadyjska. Najwyraźniej wszystko było wcześniej zaplanowane, a być może nawet poszły za tym jakieś gigantyczne łapówki. Amazonia musi pozostać nienaruszona. O ile można jeszcze w takich kategoriach się wyrażać, bo ona jest już bardzo naruszona, wycięta, przekopana i wyeksploatowana. Wycinanie drzew w Amazonii powoduje nieodwracalne zmiany na całej ziemi. Las tropikalny jest bardzo delikatny. Kiedy się patrzy na te olbrzymie drzewa, na ścianę zieloności, to trudno sobie wyobrazić wykarczowanie tego. Tymczasem, kiedy zetnie się jedno drzewo, inne lecą za nim jak domino. Na dodatek pod cienką warstwą liści właściwie nie ma gleby. Natychmiast dochodzi do erozji, woda wypłukuje w piasku wąwozy. Zaraz też jest w tych miejscach susza, a więc nadchodzi śmierć. Indianie tam mieszkający, prędzej czy później, wymrą.

Druga wiadomość, dużo bardziej tragiczna, to wymordowanie Indian z plemienia zupełnie nie utrzymującego kontaktu z cywilizacją. Zabito w bestialski sposób dziesięć osób, w tym kobiety i dzieci. Dokonali tego tak zwani garimpeiros, czyli mężczyźni, którzy nielegalnie zajmują się wydobywaniem złota w dżungli. Plemiona indiańskie są bardzo małe, czasami właściwie to jest jedna rodzina. Plemię, o którym mowa, w sumie jeszcze nie zbadane, mogło mieć góra pięćdziesiąt członków. Trzeba więc tu mówić o zagładzie. Zwarzywszy, że w głębi Amazonii bardzo często dochodzi do takich sytuacji, ale świat o tym nigdy się nie dowiaduje, to wszystko staje się jeszcze bardziej tragiczne.

Nie wiem, czy ktoś ma pomysł na to, jak uratować Indian i Amazonię. Bo jak do tej pory, to nikomu się to nie udaje.

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci