Menu

B R A Z Y L I A

Powroty...

paderewskigrzegorz

Już jestem w Manaus. Podróż, jak zawsze, odbyła się z niewielkimi przygodami. Moje samoloty nigdy nie latają tak, jak to w momencie kupowania biletu jest planowane, więc kilkugodzinne opóźnienia zupełnie nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. A ponieważ zawsze mam co robić, więc wykorzystałem skrupulatnie lotniskowe nadgodziny na modlitwy i lektury. Raz jeszcze dziękuję wszystkim, którzy w Polsce mnie przyjęli z wyjątkową gościnnością, życzliwością i hojnością. Bóg zapłać wszystkim!

W parafii od razu włączyłem się w wir zajęć, bo w niedzielę, a więc dwa dni po moim powrocie, mieliśmy bierzmowanie. To ma swoją, prawie dwuletnią historię. W zeszłym roku, kiedy to miało się ono odbyć w naszej parafii, ówczesny ksiądz biskup pomocniczy naszej diecezji Dom Mario Antonio został mianowany ordynariuszem diecezji w Rorarmie. Ponieważ właśnie na ten dzień, w którym zaplanowane było nasze bierzmowanie, wyznaczył objęcie swojej diecezji, więc my wypadliśmy z kalendarza. A nowe miejsce znalazło się dopiero po roku. Zresztą ksiądz biskup kilka razy tę datę jeszcze zmieniał. Stąd też do sakramentu przystępowało aż 113 naszych katechumenów. Celebracji przewodniczył i sakramentu udzielał nasz nowy biskup pomocniczy Dom Edimilson Tadeu. Jest on salezjaninem, więc w Manaus na pewno czuje się wyśmienicie, bo to miasto salezjańskość ma w swoich genach. Sama uroczystość trwała dosyć długo. Dom Tadeu z każdym bierzmowanym chwilę rozmawiał. Z kościoła wyszliśmy dopiero po trzech godzinach.

W Brazylii podczas mojej nieobecności dokonało się wiele zmian. Niestety, na gorsze. Chaos, bezrobocie, inflacja, przestępczość - to wszystko najwyraźniej bije coraz to nowe rekordy. Politycy jakby potracili już zupełnie wstyd i rozum. Jakby prześcigali się w szaleństwach. Powracając do Manaus wpadłem w sam środek nadzwyczajnej kampanii przedwyborczej na gubernatora. Dotychczasowy, Jose Melo, został odsunięty od władzy, jak to się tutaj mówi: „skasowany”, za kupowanie głosów wyborców. W sumie to nic nowego i wszyscy to robią, ale on zaprzągł do tego arcydzieła demokracji policję, która lekko przypominała różnym ludziom, na kogo mają głosować, a na kogo nie. Rzecz nabrała jeszcze większego rozgłosu za sprawą zielonoświątkowców. Kościoły te poparły masowo kandydaturę Melo, jednak kiedy on nie wywiązywał się z obietnic, to zaczęły się sypać donosy. Pojawiły się nagrania rozmów i wideo z materiałem, który nie pozostawiał żadnych wątpliwości, iż wybory były bardzo zmanipulowane i kupione.

Manaus bez steru to jeszcze nie wszystko. W międzyczasie wystąpiono o odsunięcie od władzy nowego prezydenta Brazylii oskarżając go o przyjęcie łapówek. Jak na razie sprytnie się z tego wywinął. Kilka dni temu zaś został skazany na 9 i pół lat więzienia były prezydent Brazylii Lula. Oskarżony był o bardzo wiele, głównie o kierowanie przez dziesięciolecia całym schematem łapówek, za które, podczas swoich rządów kupował poparcie najróżniejszych polityków. Oczywiście używał do tego pieniędzy podatników, zwłaszcza państwowej firmy Petrobras, zajmującej się wydobywaniem, obróbką i handlem ropy naftowej oraz gazu. Jednak dowody na to były dla sędziów zawsze niewystarczające. Skazano go za przyjęcie łapówki, w sumie niewielkiej, jakieś trzy miliony złotych. Jedynie z tego nie zdołał się wymigać. Ma też zakaz, przez 19 lat, obejmowania stanowiska publicznych. Oczywiście wyrok nie jest prawomocny i najprawdopodobniej nie zostanie wtrącony do więzienie nigdy. Nie mniej skazanie Luli jest wyjątkowe. Lula jest jednym z najważniejszych symboli Brazylii. To tak, jakby nasz Wałęsa, chociaż dzisiaj to już nie wiem, czy to porównanie ma jakikolwiek sens. Lula przez lata walczył o prawa robotników. Wybrany prezydentem wyprowadził (podobno) miliony ludzi z nędzy. Kiedy namaszczona przez niego Dilma został odsunięta od władzy, to okazało się, że te miliony na powrót w nędzy się znalazły. Jak to wszystko zrozumieć?

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci