Menu

B R A Z Y L I A

Cuda w Aparecidzie.

paderewskigrzegorz

Chojnice, 13. 05. 2017

Aparecida nigdy nie była miejscem objawień maryjnych. Często się o tym zapomina. Sama już nazwa Matki Bożej z Aparecidy sugeruje takie objawienie, bo słowo „aparecida”, znaczy pojawiona, objawiona, pojawiająca się. Już to zresztą wyjaśniałem. Natomiast bez wątpienia Aparecida jest miejscem bardzo wielu cudów. Właściwie to od cudów wszystko się zaczęło. Tę historię otwierają tak zwane „pierwsze cuda” i jest ich dziewięć. Są to cudowne zdarzenia z połowem ryb, świecami, niewidomą dziewczynką, niewolnikiem, jeźdźcem ateistą, uratowanym chłopcem i myśliwym.

Połów ryb. Też już o tym pisałem, teraz tylko w wielki skrócie, dla przypomnienia. Zaraz po wyłowieniu z rzeki cudownej figurki, jej naprawieniu i po modlitwach, jakie rybacy odmawiali w zaimprowizowanym oratorium, doszło do cudownego połowu ryb. Rybacy, w okresie, kiedy to ryb prawie w rzece nie było, wyciągali z wody takie ich ilości, że aż nie byli w stanie sami sobie z tym poradzić. Wystarczyło i na przyjęcie dla nowego gubernatora, i dla wszystkich w wiosce i okolicach. Ten cud jest pierwszy i najważniejszy. Jest swoistą katechezą. Kto jest wierny Bogu, tego Bóg nigdy, zwłaszcza w potrzebie, nie opuści. Matka Boża pojawia się, kiedy lud jest w trudnej sytuacji i spieszy z pomocą.

Cud ze świecami był już mniej spektakularny, nie mniej bardzo ciekawy. Filip, jeden z rybaków, którzy znaleźli figurkę, zatrzymał ją w swoim domu. Zorganizował nawet specjalną mini kaplicę. Chciał też zatrzymać Matkę Bożą dla siebie. Kiedy tłumy ludzi przychodziły się modlić, nie był z tego bardzo zadowolony. Wówczas Matka Boża mu wytłumaczyła, poprzez znak ze świecami, że nie może być tylko w jego domu i dla jego rodziny, Ona pojawiła się dla wszystkich. Kiedy więc Filip zapalał świece, te gasły, choć nie było żadnego wiatru. Kiedy chciał je ponownie zapalić, one zapalały się same. Dopiero uspokoiły się wtedy, kiedy do kaplicy wolny dostęp otrzymali wszyscy, którzy chcieli się modlić.

Po latach, kiedy kaplica w Aparecida stała się miejscem pielgrzymkowym, doszło do cudownego uzdrowienia pewnej niewidomej dziewczynki. Pielgrzymowała ona ze swoją matka do Matki Bożej. Możemy sobie wyobrazić, jak szła powoli, prowadzona przez swoją mamę. Nagle, w miejscu, skąd już można było w oddali dostrzec kaplicę, dziewczynka nagle stanęła i pokazują ręką spytała: „Mamo, czy to jest tamten domek, ta kaplica z Matką Bożą?” Matka oniemiała, bo dziewczynka nagle odzyskała wzrok.

Pewnego dnia z jednej z fazend zbiegł niewolnik. Oczywiście zaraz zaczął się za nim pościg. Kiedy go złapano, zakuto w kajdany, łańcuchy, pobito i prowadzono z powrotem do fazendy. Czekał go straszny los, bo generalnie zawsze ucieczka była surowo karana. W najlepszym przypadku biczowaniem, w najgorszym, aby dać innym nauczkę, śmiercią w męczarniach. Fazendeiro ze swoim odzyskanym niewolnikiem przechodzili w pobliżu kaplicy z Matką Bożą Aparecida. Niewolnik zaczął błagać swego właściciela, aby ten pozwolił mu się choć chwilę pomodlić. Otrzymawszy pozwolenie upadł przed ołtarzem, chwile się pomodlił i kiedy wstawał, z jego rąk i nóg opały kajdany i łańcuchu. Właściciel, który widział to wszystko, oniemiał, a potem wyzwolił niewolnika, który dalej u niego, już jako wolny człowiek pracował. Podobno stali się nawet wielkimi przyjaciółmi. A kajdany dzisiaj można oglądać w sali wotywnej. To dowód na to, że Matka Boża chce, aby wszyscy jej synowie byli ludźmi wolnymi od jakichkolwiek zniewoleń.

Ne wszyscy od razu byli czcicielami Maryi. Niektórzy nawet sobie z pobożności maryjnej drwili. Kiedyś jakiś człowiek chciał sobie zakpić z wszystkich czcicieli Maryi. Chciał wjechać na koniu do kościoła. Jednak kiedy kopyto końskie dotknęło pierwszego stopnia schodów, nagle jakby się przykleiło. Koń, unieruchomiony i przestraszony, wykonał jakieś gwałtowne ruchu i zrzucił jeźdźca. Ten po takim sprowadzeniu na ziemię nie miał innego wyjścia jak właśnie uwierzyć.  Cuda z myśliwym i chłopcem to dwa przypadki uratowania z wielkiego niebezpieczeństwa. Takich cudów zresztą jest bardzo wiele, a nawet kilku moich parafian mi opowiadało o tym, jak Matka Boża z Aparecida dokonała w ich życiu niezwykłych ingerencji, cudownie ratując im życie. Jedno jest pewne, Ona zawsze się pojawia, kiedyś ktoś jej pomocy przyzywa. Nigdy nikogo nie opuściła w potrzebie!

 

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci