Menu

B R A Z Y L I A

Figura z Aparecidy.

paderewskigrzegorz

Manaus, 22.04.2017

Chciałbym jeszcze napisać kilka zdań o figurce Matki Bożej z Aparecidy. Najpierw może o wrażeniu, jakie się ma, kiedy widzi się po raz pierwszy cudowną figurę. Nowa bazylika w Aparecidzie jest wyjątkowym gigantem. Na jej obejście potrzeba nie tylko dużo czasu, ale też sił fizycznych. O samej budowli, a właściwie o kolejnych sanktuariach, na pewno już wkrótce napiszę nieco więcej. Nie mniej, jak się wchodzi to tego sanktuarium, to oczywiście zaraz szuka się ołtarza z Maryją. Nie ma go. W pierwszym momencie można być nieco zawiedzionym i zdezorientowanym. Potem dopiero dostrzegamy, że cudowna figura znajduje się nad wejściem głównym, w maleńkiej niszy, ginąc zupełnie w tamtych wielkich przestrzeniach. Taka mała! Jest to rzeczywiście wyjątkowo maleńki punkcik. Jednak to ona przyciąga uwagę całej katolickiej Brazylii. Aby się dostać w pobliże cudownej figury, trzeba użyć bocznych schodów, iść oczywiście za strzałkami, zgodnie ze wskazywanym kierunkiem. Cierpliwie odstać w kolejkach. Przechodząc pod Maryją raczej nawet nie można się zatrzymywać. Wszechobecni świątynni porządkowi zaraz reagują, gdy ktoś chce dla siebie nieco więcej czasu. Tak przynajmniej jest w momentach pielgrzymich szczytów. Chodzi oczywiście o to, aby nie torować przepływu tłumów. Kolejki chyba tutaj nigdy się już nie kończą. Jest to jeden moment spotkania z Maryją Aparecida. Moment, który, jak to się później okazuje, zmienia całe życie wielu ludzi. Moment, który już niejednemu dał wieczność.

Figurka Matki Bożej z Aparecidy została prawdopodobnie wyrzeźbiona przez benedyktyna o imieniu Agostinho de Jesus. Jest dosyć mała, zaledwie 40 centymetrów. Chociaż z tymi danymi to już jestem trochę zdezorientowany, bo ciągle znajduję jakieś nieco odmienne informacje. Nie mniej jest to maleństwo. Nie jest ona ani bardzo oryginalna, ani jakimś wyjątkowym dziełem sztuki. Zwykła, prosta rzeźba w glinie. Chociaż uczeni mówią, że jest to rzeźba barokowa. Jest to jednak barok bardzo skromny. Dziś z trudem można rozpoznać rysy twarzy, zarys fałdów płaszcza ze spinką, włosów, kwiatów we włosach, diademu. W XVII wieku robiono podobno takich rzeźb bardzo wiele. Na przykład identyczna znajduje się w narodowym sanktuarium Argentyńczyków, w Lujan. Kiedyś prawdopodobnie była pomalowana. Kolor figury, podobnie jak rozmiar, też jest dla mnie swoistą tajemnicą. Mówi się, że jest ona czarna. Tak też najczęściej jest przedstawiana. Oryginalnie jest brązowa. Natomiast w opisie konserwatorów określa się jej kolor jako cynamonowy!  Na dodatek wyjaśniają, że niby zostało to spowodowane wpływem palących się i kopcących niemiłosiernie świec w kaplicach, gdzie byłą przechowywana. Dziś ma oczywiście przyozdobione drogocennymi kamieniami i perłami koronę i królewski płaszcz. Jednak sama figura materialnie to symbol ubóstwa. Duchowo zaś jest znakiem wyjątkowego bogactwa. Figura sama w sobie już nas może wiele nauczyć.

Taką figurkę Matki Bożej z Aparecida można spotkać dosłownie wszędzie. Jest ona w każdym katolickim domu. Niektórzy chwalą się posiadaniem „oryginalnej kopi”, tak to się tutaj nazywa. Oczywiście chodzi o faksymile. Coś takiego sprzedaje tylko oficjalny sklep sanktuarium. Kopia jest numerowana, zaopatrzona w certyfikat i najtańsza kosztuje coś około 500 zł. Jest jeden sposób, aby dostać taką figurę za darmo. Rektor sanktuarium ma taki obyczaj, że wysyła ją każdemu nowo mianowanemu biskupowi. Po za tym, we wszelkich sklepach z dewocjonaliami jest ona najczęściej sprzedawanym produktem. Oczywiście są takich figurek najróżniejsze rozmiary. Miniaturki i giganty. Najczęściej robiona jest z syntetycznej żywicy, ale oryginał jest gliny. Właśnie to stało się w pewnym momencie wielkim problemem. W 1978 roku, pewien protestant, pochwycił stojącą na ołtarzu figurę i chciał się z nią niepostrzeżenie wydostać z kościoła. Ktoś to zauważył, doszło do pogoni za złodziejem i w jakimś tam miejscu został dogoniony. W tamtym momencie, widząc, że nie da rady uciec ze zdobyczą, cisnął figurkę o ziemię. Gliniana, krucha rzeźba rozpadła się na dwieście fragmentów. Zrekonstruować ją było bardzo trudno, ale dokonała tego pewna artystka, dla której stałą się to okazją do głębokiego duchowego doświadczenia.

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci