Menu

B R A Z Y L I A

Paulo Evaristo Arns

paderewskigrzegorz

pauloManaus, 29.12.2016

Rok 2016 dla Brazylii bez wątpienia nie był najlepszy. Nawet co niektórzy mówią lub piszą o nim jako o najgorszym w historii tego olbrzymiego, kraju. Uważam, że to przesada. Nie mniej generalnie widać jakieś wielkie przygnębienie, coraz powszechniejszy brak nadziei. Jeśli Brazylijczycy rezygnują z zabaw, a co się ostatnio z jakąś tam częstotliwością zdarza, to dowodzi, że sytuacja jest poważna. Do tej pory mogli obyć się bez wielu rzeczy, ale bez zabawy nigdy!

W takich okolicznościach jeszcze boleśniejsze są odejścia wielkich ludzi, bo wraz z nimi wydaje się, że oddala się to co mogłoby być lepsze. W grudniu zmarł w Brazylii, w wieku 95 lat, kardynał Paulo Evaristo Arns. To bardzo ciekawa postać. Jeden z najwybitniejszychBrazylijczyków, jeden z najważniejszych hierarchów katolickiego kościoła brazylijskiego. Dla wszystkich niezwykły człowiek. Dla biedaków z Sao Paulo ojciec i brat. Z płaczem żegnali go dosłownie wszyscy: wierzący i ateiści, katolicy i protestanci, politycy ze wszelkich możliwych partii, prawicowi i komuniści, bogaci i biedacy, Brazylijczycy, Argentyńczycy, Chilijczycy. Dosłownie wszyscy. Takiego pogrzebu to już dawno nie było w Nowym Świecie.

O księdzu kardynale Arns wspominałem już kiedyś. Było to wówczas, kiedy pisałem o tragicznej śmierci, podczas trzęsienia ziemi na Haiti, doktor Zildy Arns. To była jedna z jego sióstr, założycielka Pastoral da Crianca, katolickiej organizacji, która w Brazylii ocaliła życie milionom dzieci. Ksiądz kardynał pochodził zresztą z bardzo licznej rodziny, miał dwanaścioro rodzeństwa, z której wyszło dwóch zakonników i trzy siostry zakonne. Czego dokonał, co go tak wsławiło? Najbardziej to, że w sposób niezwykły kierował diecezją Sao Paulo, chyba w jego czasach najludniejszą diecezją świata. W czasach dyktatury wojskowej założył Komisję Sprawiedliwości i Pokoju, która miała na celu obronę praw człowieka i demokracji. Stąd do niego lgnęli komuniści, których ukrywał i bronił, którym pomagał, jak tylko mógł. Schronienia u niego szukali nie tylko Brazylijczycy, ale także i komuniści chilijscy, argentyńscy, urugwajscy. W czasach junty wojskowej to właśnie komuniści w Ameryce Południowej byli prześladowani, więzieni, torturowani. Pewnie te odmienne historie na zawsze uniemożliwią nam zrozumienie się. Bo kiedy ja mówię Brazylijczykom, że w Polsce to komuniści prześladowali, torturowali, zabijali, to oni nie mogą w to uwierzyć. W głowie im się to nie mieści. Kardynał Arns o swojej działalności na rzecz obrony praw obywatelskich napisał tak w jednej ze swoich książek: „Jezus nie był obojętny wobec niszczonej godności człowieka, wobec potrzeb najsłabszych, najbiedniejszych, ofiar niesprawiedliwości. Zawsze okazywał się w sposób konkretny solidarny z biedakami. Walczył z niesprawiedliwością, z hipokryzją, nadużyciami władzy, chciwością bogaczy, obojętnością wobec biednych. Z tego wszystkiego trzeba będzie się rozliczyć w dniu ostatecznym.” Dla księdza kardynała nie była to więc polityka, ale po prostu Ewangelia.

Papież Franciszek, kiedy dowiedział się o śmierci kardynała Arns, napisał takie oto słowa: „Obrońca biednych i zmarginalizowanych, Dom Paulo, nigdy nie ugiął się przed możnymi tego świata i mówił, że jego kościół, biedny i ogołocony, musiał iść na peryferie ludzkie i geograficzne. Brazylia, Ameryka Łacińska, świat cały pamiętają o kardynale Arns.”

Kardynał Paulo Evaristo Arns w swoim herbie miał napisane: „Ex Spe in Spem”. To pewne, że ten, kto w Bogu pokłada nadzieję, nigdy się nie zawiedzie. To staje się duchowym testamentem kardynała i lekcją, jaką nam daje. Jęli ktoś ufa Bogu, pokona każde zło!

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci