Menu

B R A Z Y L I A

100 lat Papieskiej Unii Misyjnej

paderewskigrzegorz

Manaus, 12. 10. 2016

                W Brazylii dzisiaj mamy wielkie święto. To uroczystość Matki Bożej z Aparecidy. W przyszłym roku będzie już trzysta lat, jak Nossa Senhora Aparecida towarzyszy Kościołowi brazylijskiemu, bowiem cudowne pojawienie się figury Matki Bożej miało właśnie miejsce w 1717 roku. Mamy w sumie cięgle wiele jubileuszy, a świat misji ma wśród nich także i swoje wyjątkowo istotne. Nie można przecież nie wspomnieć o 100-leciu Papieskiej Unii Misyjnej. Już kiedyś o tym jednym z papieskich dzieł Misyjnych pisałem ze szczegółami, więc może tym razem tylko kilka rzeczy dla przypomnienia.

                Wszystko zaczęło się od ojca Pawła Manny, dziś już błogosławionego. Był on długoletnim misjonarzem, ale ze względów zdrowotnych musiał powrócić do swych ojczystych Włoch. Nigdy się z tym nie pogodził i postanowił zrobić coś, aby w przyszłości misjonarze mieli zawsze możliwie jak największą pomoc ze strony swoich lokalnych kościołów. Aby w chorobie nie byli osamotnieni, a w przypadku konieczności powrotu do swych rodzinnych krajów ich misje mogli podjąć i kontynuować kolejni misjonarze. W tym celu założył Unię Misyjną Duchowieństwa zatwierdzoną przez papieża Benedykta XV właśnie w 1916 r. W 1956 r. papież Pius XII wyniósł ją do rangi Dzieł Papieskich. Te i inne inicjatywy misyjne sprawiły, iż papież Jan XXIII nazwał o. Pawła Mannę „Kolumbem” przedsięwzięć misyjnych. Ten Kolumb Misji rzeczywiście na takie miano zasłużył, bo wymyślił tak wiele wspaniałych przedsięwzięć, że bez wątpienia można je postrzegać w kategoriach odkrywania nowych światów. Nie mniej, co jest chyba w tym wszystkim najbardziej istotne, stał się na zawsze wspaniałym kierownikiem duchowości misyjnej i ewangelizacyjnej kapłanów. Zarówno tych, co na misje wyjeżdżali i wyjeżdżają, jak i tych, co duszpastersko pracowali i pracują w swych diecezjach. W misyjnym dziele wszyscy są tak samo ważni. Ci, co wyjeżdżają, nie zrobią nic, bez tych, co zostają. A ci, co zostają, zrobią więcej, będą przy tych, co na misje się udają. W swoich zapiskach o. Manna tak pisze: „Kapłani w pierwszym rzędzie muszą być zorientowani w działalności misyjnej Kościoła. Od księży bowiem zależy, czy katolicy włączą się gorliwiej w sprawy misyjne… Być katolikiem, a zwłaszcza kapłanem i nie włączać się w dzieło rozkrzewiania wiary, znaczyłoby nie rozumieć nic z Ewangelii”. Błogosławiony o. Paweł Manna wierzył, że przyjdzie czas kiedy wszyscy kapłani włączą się w to wielkie dzieło. Mogę potwierdzić, że wielu kapłanów z naszej pelplińskiej diecezji to realizuje. O. Manna napisał także tak: „Drodzy kapłani Jezus zapragnął was mieć do swojej dyspozycji; powierzyć waszym dłoniom, waszej gorliwości i wspaniałomyślności kwestię swojej chwały… Jezus potrzebuje was, waszego działania, waszego zaangażowania i waszej odwagi… On zapragnął waszego serca – szlachetnego, wielkiego i wspaniałomyślnego”.

                W listopadzie 2004 roku, w homilii wygłoszonej podczas beatyfikacyjnej o. Pawła Manny św. Jan Paweł II powiedział tak: „Także w ks. Pawle Mannie widzimy szczególne odbicie chwały Bożej. Całe swe życie poświęcił on sprawie misji. Na wszystkich stronach jego pism obecny jest żywy Jezus — centrum życia i racja działalności misyjnej. W jednym z listów do misjonarzy pisze: «Misjonarz jest niczym, jeśli nie jest uosobieniem Jezusa Chrystusa (...). Jedynie misjonarz, który wiernie naśladuje Jezusa Chrystusa (...) może odtworzyć Jego obraz w duszach innych». Nie ma bowiem misji bez świętości, jak podkreśliłem w encyklice Redemptoris missio: «Duchowość misyjna Kościoła prowadzi do świętości. (...) Trzeba wzbudzić nowy zapał świętości wśród misjonarzy i w całej wspólnocie chrześcijańskiej».

Niech więc dzieło ojca Pawła Manny nie tylko trwa, ale niech się dynamicznie rozwija. Chodzi przecież o tak wiele, bo o nasze i o innych zbawienie.

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci