Menu

B R A Z Y L I A

Padre Victor

paderewskigrzegorz

Manaus, 05.01.2016

Już prawie dwa lata temu pisałem o Nha Chica, pewnej błogosławionej brazylijskiej niewolnicy, pochodzącej ze stanu Minas Gerais, z diecezji Campanha. Najwyraźniej ta diecezja jest wyjątkowa, bo oto kolejny pochodzący stamtąd sługa Boży, też niewolnik, tak przynajmniej o nim informowały nagłówki artykułów w gazetach, został w listopadzie ogłoszony błogosławionym. Jest nim ksiądz Francisco de Paula Victor. Urodził on się 12 kwietnia 1827 roku w Vila de Campanha da Princesa da Beira. Była to wówczas osada, która gromadziła poszukiwaczy złota. To oczywiście stało się powodem szybkiego rozwoju ekonomicznego tego miejsca. Nasz przyszły ksiądz Victor urodził się w domu należącym do Marianny Barbary Ferreira, która niewolników traktowała bardzo dobrze. Ona też została matką chrzestną Victora. Urodził się więc jako niewolnik, ale nie wiódł w sumie życia niewolnika. Jego matka chrzestna ukochał go ponad wszystko, zadbała, aby nauczył się jak najwięcej. Ponieważ był wyjątkowo inteligentny, więc nie tylko umiał pisać i czytać, ale także nauczył się mówić po francusku i grać na pianinie. Jako niewolnik mógł jednak ewentualnie zdobyć jakiś jeden z podstawowych zawodów, więc zaczął się uczyć krawiectwa. Oczywiście już to było w tamtych czasach i tamtych realiach czymś wyjątkowym. Pewnego dnia opowiedział swemu mistrzowi krawiectwa sen, który co jakiś czas się powtarzał. „Śniło mi się, że zostałem księdzem!”. No cóż, ta rewelacja nie została przyjęta jako najzwyczajniejsze senne marzenie. Victor dostał wielkie lanie od swego wychowawcy. Tu nie chodziło tylko o to, że nikt z Murzynów i niewolników wówczas księdzem być nie mógł. Kapłaństwo było widziane jako coś tylko dla białych. A samo już pożądanie czegoś, co było tylko dla białych, było wręcz niewyobrażalnym przestępstwem. Jednak zupełnie inaczej, wbrew ówczesnym zasadom, uprzedzeniom i przesądom, miała potoczyć się historia tego młodzieńca.

Była to jednak historia bardzo długa i pełna cierpienia. Zaś droga do kapłaństwa stała się bez wątpienia Krzyżową. Chociaż niewolnictwo zostało w Brazylii ostatecznie obalone w 1888 roku, to w sumie prawo je obalające wchodzi w życie jeszcze do dziś. Tak przynajmniej mówią sami Murzyni, oni po dzień dzisiejszy cierpią z powodu najróżniejszych dyskryminacji i uprzedzeń. Wyobraźmy więc sobie sytuację młodego Victora. Ponieważ był wyjątkowy, więc biskup, widząc jego nadzwyczajne starania i talenty, zezwolił na przyjęcie go do seminarium. Był później za to straszliwie przez wszystkich krytykowany.

Najbliższe seminarium było w Mariana, oddalone o mniej więcej 400 kilometrów. Victor udał się tam na piechotę. Kiedy zapukał do seminaryjnej furty, kazano mu wejść wejściem dla służby i zamieszkać wśród służebnych i niewolników. Tak, jak pierwsze chwile, tak też upłynęły w seminarium kolejne lata. Jego seminaryjni koledzy najwyraźniej go nie akceptowali jako studenta, ale ciągle wymagali, aby był ich służącym. On zaś służył im z miłością i z czasem, po latach, zdobył sobie szacunek. Bez wątpienia dziś, ci wszyscy, którzy wówczas go poniżali, mają nietęgie miny. Dla nas jest to dowód, że prawdziwa cnota zwycięża i osiąga wszystko.

Na kapłana został wyświęcony 14 czerwca 1881 roku. Swoją Mszę Prymicyjną odprawił w rodzinnej Campanha i była to wyjątkowa uroczystość nie tylko dla niego. Wraz z nim celebrował tę dziękczynną Eucharystię cały odrzucony i zniewolony świat. Po święceniach okazało się jednak, że nie ma za bardzo takiej parafii, w której on, ksiądz Murzyn mógłby pracować. Droga Krzyżowa miała więc jeszcze wiele stacji, które miały być przez księdza Victora po kolei przeżyte. Ale o jego kapłańskiej pracy opowiem już w następnym liście.

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci