Menu

B R A Z Y L I A

Chrystus Król 2015

paderewskigrzegorz

Listopad w naszej amazońskiej parafii jest miesiącem wielkiego święta. A to z powodu naszego odpustu Chrystusa Króla, bo takie przecież nosimy wezwanie.

Odpusty w Brazylii to temat wyjątkowo barwny, wiele już razy przeze mnie tutaj poruszany. Nie ukrywam, że pierwszy z nich, jaki przeżywałem w Brazylii jedenaście lat temu, a było to w parafii Nossa Senhora dos Remedios, mnie zachwycił i jednocześnie przeraził. Bez wątpienia było to bardzo ciekawe zjawisko, także z punktu widzenia religijnego, kolorowe, dynamiczne i niemiłosiernie głośne. Kolejne odpusty podobały mi się coraz mniej i w końcu stały się dla mnie trudne. To po prostu był twardy pastoralny orzech do zgryzienia.

Na szczęście w Manaus nasi parafianie mieli podobne spostrzeżenia i wcale nie trzeba było wielkiego wysiłku, aby zrezygnować z tego wszystkiego, co było mało religijne i kościelne. Od pierwszego święta Chrystusa Króla chcieliśmy, aby to było wydarzenie tylko, albo przynajmniej zwłaszcza duchowe. Jestem szczęśliwy, bo po tych kilku lat Pan Bóg dał nam właśnie coś takiego. Mamy więc tradycyjną nowennę, którą wszyscy już rozumieją jako swoiste rekolekcje parafialne. Tym razem przez dziewięć dni rozważaliśmy Przenajświętsze Imię Jezusa. Oczywiście zawsze z Eucharystią, adoracją i najróżniejszymi modlitwami, w tym z litanią do Najświętszego Imienia Jezusa. Sama uroczystość Chrystusa Króla miała oczywiście naszą wspaniałą procesję, tym razem zrealizowaną w wielkim spokoju i pokoju. Zielonoświątkowcy nam nie przeszkadzali. Mieliśmy też wszystko bardzo dobrze zorganizowane. Podczas drogi mamy zawsze chwile zatrzymania się, kiedy to czynione są krótkie rozważania. Trudno w nich było nie wspominać o ostatnich tragediach, które wstrząsnęły światem, ale też modliliśmy się w wielu lokalnych intencjach, tych też jest zawsze bardzo wiele. Brazylia, w tym też Manaus, przeżywa obecnie wyjątkowo poważny kryzys polityczny i gospodarczy. Na co dzień z tego powodu najbardziej cierpią zwykli obywatele. Ludzie znajdują się w bardzo poważnej sytuacji. Masowo zaczęli tracić pracę. Fala przestępstw zupełnie zburzyła, już i tak bardzo nikłe, poczucie bezpieczeństwa. Rządzący najwyraźniej nie panują nad sytuacją. Nie wiadomo, jaką drogą będzie kroczyła Brazylia. W Ameryce Południowej często, z jakąś niezwykłą łatwością, dochodziło do zamachów stanu i wprowadzenia dyktatur wojskowych. Obecnie często się o czymś takim mówi. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, że sytuacja się uspokoi, że kraj odzyska stabilność. Jest więc o co się modlić. Na dodatek w stanie Minas Gerais doszło do wielkiej tragedii, katastrofy ekologicznej, co jeszcze pewnie opiszę w którymś z moich listów.

Od kilku lat z okazji parafialnego odpustu organizujemy nasz mały festiwal piosenek religijnych. Tylko, że ostatnio nie jest on już taki mały. Pomysł z tym festiwalem był mniej więcej taki: parafianie, mniej lub bardziej uzdolnieni, mieli komponować teksty i muzykę, zawsze oscylując wokół aktualnych tematów duszpasterskich. Piosenki w założeniu miałyby być używane w naszych wspólnotowych animacjach. Na początku festiwal był zamknięty, ograniczony tylko dla naszych parafian. Obecnie stało się to dosyć problematyczne, bo już praktycznie z całego miasta mamy ludzi, którzy koniecznie chcą brać w nim udział. Chrystus Król ma przecież serce otwarte dla każdego, więc i my nie mogliśmy się zamykać. Współczuję tylko jurorom festiwalowym, mają zadnie bardzo trudne. Ja oczywiście zawsze kibicuję naszym, więc w finale festiwalu mam gardło zupełnie zdarte i dłonie opuchnięte od oklasków. Zawsze zadziwia mnie pomysłowość i talenty tych ludzi. Dochodzę do wniosku, że to też może służyć za przykład charyzmatów. Jak ktoś chce służyć wspólnocie, dostaje od Pana Boga bardzo dużo talentów.

Podczas nowenny jednego dnia rozważaliśmy takie Imię Jezusowe: Jezus, nasza Nagroda. Mniej więcej chodziło o to, że tą nagrodą jest Krzyż, który nas prowadzi do zbawienia. Może taką nagrodę w pełni zrozumieć i być w stanie przyjąć tylko ten, kto jest przyjacielem Krzyża. Tu Krzyż jest  cierpieniem, trudnością, ale prowadzi do prawdziwego wyzwolenia. Niezwykłym jest to, że Pan Bóg coraz bardziej prowadzi nas w naszej wspólnocie wiary do takiego właśnie doświadczenia. W tym roku, podczas naszego dopustu, wszyscy tego doświadczyliśmy. Viva Cristo Rei!

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci