Menu

B R A Z Y L I A

Reisada

paderewskigrzegorz

Często piszący do mnie znajomi pytają o bożonarodzeniowe tradycje Brazylijczyków. Brazylia niestety nie ma tak wielu i tak pięknych zwyczajów świątecznych związanych z Bożym Narodzeniem. To dosyć dziwne, bo przecież kiedy tak wiele narodów ten ogromny kraj kolonizowało, to ze swoich ojczyzn przywozili oni także obyczaje i tradycje religijne. Niestety, nie są one bardzo popularne i widoczne. Gdzieś to wszystko pozanikało. Zjawisko to też jest bardzo smutne, bo w miejsce tych nieistniejących obyczajów potworzyły się nowe, często tandetne, okropne i wręcz nieludzkie.  Wszystko zaś napędza handel. Kup dużo aby mieć święta szczęśliwe!

Tutaj też spoganiał sposób mówienia o Świętach Bożego. Oczywiście musi on być poprawny politycznie. Mówi się więc coraz częściej o świętach końca roku, świętach światła lub życia, świętach pokoju, uniwersalnym braterstwie. Oczywiście papai Noel, podobny do św. Mikołaja, aczkolwiek mało, poza brodą i wiekiem, mający z nim wspólnego, jest obecny obowiązkowo dosłownie wszędzie. Przyznam, że denerwuje mnie to, że już od połowy października można spotkać biegających po ulicy czy sklepach ludzi ubranych w mikołajowe czapki. Ponad trzydziestostopniowy upał i tropikalna wilgotność perfekcyjnie z tymi przebraniami komponuje się.

Jest jeden zwyczaj, który udało mi się kiedyś udokumentować i nawet nieco opisać. Chodzi o reisada, czyli folia de reis. Zwyczaj ten przeniesiony został do Brazylii przez katolików portugalskich. Jest oczywiście związany z Trzema Królami. Nie wiem, jak jest on realizowany w Portugalii, ale mam wrażenie, że w Brazylii został on wzbogacony o lokalne elementy. Co niektórzy mówią, że reisada była już urządzana w XVII w. Podobno w Portugalii była ona bardziej do bawienia się, a w Brazylii bardziej do modlenia się, akcentowano wręcz z przesadą elementy religijne. No cóż, mam wrażenie, że raczej zdarzyło się odwrotnie. Słowo folia użyte w nazwie tegoż obyczaju oznacza właśnie beztroską, nieodpowiedzialną wręcz zabawę i bardziej jest związane z karnawałem.

Reisada to połączenie orszaku Trzech Króli z jasełkami. Całość mniej więcej odbywa się tak: po ulicach chodzą grupy ludzi przedstawiających różne, związane ze Świętami Bożego Narodzenia postacie. Jest też kilka postaci dodatkowych, na przykład mistrz, anty – mistrz, pajac. Przystają oni przed jakimś domem i śpiewają o narodzeniu Pana Jezusa. Za dobrą nowinę otrzymują jakieś datki, najczęściej jedzenie. Muzyka jest oczywiście bardzo ludowa, prosta, skoczna, od razu wszystkich porywa do tańca. Instrumenty używane w reisada to gitara, akordeon, bębenek, tamburyno, trójkąt oraz inne, bardzo proste instrumenty perkusyjne.

Zadaniem całego tego towarzystwa jest, jak to już wspomniałem, ogłoszenie nowiny o narodzeniu Zbawiciela oraz o zmylenie Heroda. On właśnie często jest adresatem bardzo ostrych tekstów w piosenkach. Jest krytykowany i wyśmiewany. Często takie piosenki przeradzają się w krytyki najróżniejszych współczesnych Herodów. Najczęściej obrywa się lokalnym politykom.

Kiedy już uczestnicy orszaku Trzech Króli obejdą ulice i napełnią kieszenie datkami, zatrzymują się w jakimś barze i tam cała festa rozkręca się na całego. Oczywiście, nie zmierza już ona w kierunku głębokiej duchowości.

W jednej z gazet ukazał się teraz świetny, satyryczny i w swej wymowie bardzo smutny rysunek. Po ulicy dzisiejszego Betlejem chodzi św. Józef z Maryją. Dobijają się do każdego domu, ale nigdzie im nie otwierają, bo wszędzie głośno się bawią. Józef mówi do Maryi, że nie słyszą jego pukania, bo hucznie świętują czyjeś urodziny. Ciekawe czyje, musi to być ktoś bardzo sławny, skoro szał festy ogarnął każdego. Niestety, nigdzie nie wspominano jego imienia. Chyba już go za dobrze nie pamiętano. Maryja i Józef, zmęczeni tym bezskutecznym dobijaniem się do zamkniętych ludzkich serc, poszli dalej. 

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci