Menu

B R A Z Y L I A

Glorioso de Natal

paderewskigrzegorz

Boże Narodzenie wszędzie jest obchodzone jako święto ogromnie ważne z najróżniejszymi zwyczajami, tradycjami i atrakcjami. W Manaus też oczywiście tak się dzieje. Jedną ze świątecznych atrakcji, która w tym roku osiągnęła rozmiary gigantyczne, jest tak zwany Glorioso, czyli koncert bożonarodzeniowy organizowany przez prefekturę w centrum miasta, na Largo de Sao Sebastiao. Chodzi o plac przed słynna operą amazońską. Co roku staje się on miejscem wielkiego widowiska, które tym razem pobiło wszelkie rekordy. Widzów było ponad sto tysięcy. Oczywiście sam plac nie pomieściłby tylu ludzi, więc sceny pobudowano wokół teatru, rozstawiono wielkie ekrany, stąd z najróżniejszych stron można było oglądać to widowisko. Co ono przedstawiało? Tematem głównym było oczywiście Boże Narodzenie. Jednak generalnie to pomieszano wszystko ze wszystkim. Chóry, piosenkarze, aktorzy, politycy, dzieci i dorośli, czasy i epoki, kultury, Ewangelia i baśnie. Taki dosyć przesadzony eklektyzm.

Całość została uroczyście otwarta przez naszego księdza arcybiskupa, dom Sergio Castriani. Jego przesłanie na Boże Narodzenie obejmowało ogłoszenie narodzenia Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela, naszego odnowienia i odzyskanej nadziei, sprawiedliwości, pokoju, pobożności i równowagi.

Historia opowiadana przez Glorioso jest mniej więcej taka. Grupa młodych ludzi i dzieci nagle zostaje przeniesiona w tajemniczą krainę gdzie spełnia się marzenia. Pojawia się tam teatralny strażnik, który opowiada o narodzeniu Pana Jezusa cytując fragmenty Ewangelii wg. św. Łukasza i św. Mateusza.  Potem każdy z uczestników opowiada o swoich marzeniach związanych z Bożym Narodzeniem. Oczywiście są one bardzo „nowoczesne”, czyli utrzymane w duchu naszej epoki zdominowanej przez konsumpcję. Jeden chce ipod’a, inny wakacje w hotel na selva, hotelu w lesie. W Amazonii są takie hotele, które oferują bogatym turystom wszelkie atrakcje w warunkach luksusowych. Natomiast najmłodsza z grupy, ku powszechnemu zaskoczeniu, nie chce niczego materialnego, lecz prosi o wiarę.

Ciekawa jest owa postać teatralnego strażnika. Chodzi tu o Jorge de Brito Inglês Bonates. Ten człowiek, w czasach totalnego porzucenia teatru, opiekował się budynkiem, robiąc możliwe i niemożliwe, aby ten zabytek ocalał.

Całość przeplatana była śpiewami, występami chórów z różnych szkół, tańcami, ubarwiona kolorowymi światłami i pokazem sztucznych ogni. Podobno występowali jacyś bardzo słynni aktorzy, muzycy i piosenkarze, ale ja niezbyt się na tym znam, więc niestety, nie doceniłem tego.

Imponujące są liczby i pewne techniczne rozwiązania. Artystów było prawie pięć tysięcy. Sceny, których było kilka, umieszczonych wokół teatru amazońskiego, miały łącznie 3 tysiące metrów kwadratowych. Było 26 wielkich ekranów zainstalowanych w najróżniejszych miejscach, aby każdy mógł zobaczyć to, co działo się na innej scenie. Zatroszczono się o niepełnosprawnych. Nie tylko dla osób na wózkach przygotowano specjalny sektor z wszelkimi możliwymi ułatwieniami. Dla głuchoniemych wszystko było tłumaczone na język migowy. Natomiast dla niewidomych przygotowano słuchawki, przez które słuchali opowiedzianego Glorioso z najróżniejszymi detalami. Nad bezpieczeństwem czuwało 700 strażników. Kabli, żarówek, ton dekoracji to pewnie nikt nie policzył. Najciekawsze zaś jest to, że wszyscy pracowali przy organizacji i realizacji tego koncertu za darmo. To miłe, że ciągle znajdują się jeszcze ludzie, którzy rozumieją, że ofiarując siebie i swoje talenty innym, osiąga się najwięcej. 

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci