Menu

B R A Z Y L I A

Kościół w Amazonii i jego problemy.

paderewskigrzegorz

Spotkanie i obrady amazońskich biskupów dobiegły końca i podsumowane zostały dokumentem, który można potraktować jako deklaracje misyjną albo też ewangelizacyjne ślubowanie. Oczywiście, zaraz na wstępie przypomniane zostało słynne powiedzenie papieża Pawła VI: „Chrystus wskazuje na Amazonię!” Tym właśnie zdaniem papież zdołał porwać niezliczoną rzeszę misjonarzy z najróżniejszych zakątków świata, którzy porzucając wszystko przybyli do północnej Brazylii. Potem podkreślono, że Kościół Katolicki wkrótce będzie obchodził 400 lecie obecności  ewangelizacyjnej  w Amazonii. Oznacza to niezliczoną rzeszę misjonarzy, księży, sióstr zakonnych i świeckich, którzy swoje życia poświęcili głosząc tutaj Ewangelię. Oczywiście za promocją duchową, religijną szedł zawsze wielki wysiłek jeśli chodzi o rozwój materialny i intelektualny całych pokoleń Amazończyków. Nie wiem jak wyglądałaby dziś Amazonia bez Kościoła Katolickiego, który w najróżniejszych miasteczkach zagubionych w tropikalnym lesie budował nie tylko kaplice i tworzył wspólnoty parafialne i diecezjalne, ale także szkoły wszelakiego rodzaju, szpitale, sierocińce, osiedla dla ludu, o portach, studniach głębinowych i najróżniejszych zakładach, które dawały zatrudnienie i chleb ludziom nie wspominając. Szkoda, że dziś się już prawie o tym nie pamięta i nie okazuje się Bogu wdzięczności za to niezwykłe dzieło. Co więcej, coraz częściej szkaluje się Kościół Katolicki, jakby chcąc celowo to całe przeogromne dobro wymazać z kart historii. Wielkim szacunkiem otacza się tutaj papieża Franciszka, który będąc w tym roku w Rio de Janeiro podkreślił ten wielki wkład misjonarzy w rozwój Amazonii.  Wyraził on też swoją pewność, że ta obecność Kościoła Katolickiego, mimo najróżniejszych znaków bardzo niepokojących, będzie też miała wielki wpływ na przyszłość Amazończyków. Jezus jest w Amazonii, aby byś z tutejszym ludem. On stał się Amazończykiem i w ten sposób Kościół Katolicki jest jak najbardziej amazoński. Przyszłość Amazonii musi byś katolicka!

Jakie przyrzeczenia złożyli księża biskupi? Że tożsamość Kościoła będzie się zawsze wyrażała w postawie świadka wiary, sługi, ucznia i misjonarza, który jest otwarty na dialog, obrońcą życia, bratem stworzenia, obecny wśród najbardziej prostego ludu.

Co interesujące, księża biskupi tym razem wyrazili wręcz swój nieogarnięty ból z powodu wykluczenia bardzo wielu wspólnot z Eucharystii. Może ktoś z czytelników zdziwi się, że tak to ujmuję. Jednak do tej pory najważniejsza zdawała się praca socjalna. Jak można głosić Ewangelię głodnemu, skrzywdzonemu, wykorzystanemu, czasami wręcz niewolnikowi. Trzeba było najpierw mu pomóc. Rzeczywistość jednak dała Kościołowi Katolickiemu surową lekcje. Biedacy najedli się i napili ale do Kościoła nie przyszli. Polecieli do sekt i tam są wykorzystywani i wydaje się im nawet, że są szczęśliwi. Uświadomieni co do swoich praw, zamiast okazać wdzięczność Kościołowi Katolickiemu, od niego się odwrócili. Szkoda, bo naprawdę bardzo wielu misjonarzy katolickich oddało za to życie.

 Ów ból z powodu głodu eucharystycznego to głośne wołanie o misjonarzy kapłanów. Bardzo powszechnym jest bowiem, że ogromna ilość wspólnot katolickich, to może być wręcz liczba idąca w tysiące (około 70% wspólnot katolickich istniejących w Amazonii),  nie ma prawie w ogóle celebracji eucharystycznej. Co najwyżej raz czy dwa razy w roku. Podkreślono, że żadna wspólnota wiary nie ma warunków do rozwijania się jeśli nie ma ona Eucharystii, która jest źródłem wspólnotowego ducha i mocy do życia po bożemu. Przerażający brak kapłanów na szczęście jest jakoś tam leczony wyjątkowym zaangażowaniem świeckich. Ich piękna postawa, oddanie i poświęcenie, chociaż często sami mają naprawdę bardzo dużo pracy, jest wyjątkowo budująca. Da się odczuć, że są to ludzie Chrystusa, gotowi na wszystko.

 

 

© B R A Z Y L I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci